czwartek, 4 lutego 2016

Rozdział IX — Kilka godzin

Elsa spędzała kolejny wieczór w bibliotece. Nigdy nie miała wokół siebie tylu książek, czytała je naprzemiennie, próbując wyłapać jak najwięcej przydatnych informacji w najkrótszym czasie. Nie przespała całej nocy, przypominając wiadomości o magicznych stworzeniach; dziewczyna była padnięta. Oprócz tego ze stresu okropnie bolał ją brzuch.
Listopad mijał zdecydowanie za szybko. Zostały zaledwie trzy dni do pierwszego zadania Turnieju Trójmagicznego. Za mało dla Elsy.
Elsa czuła z każdą chwilą narastający niepokój, którego nie umiała opanować. Ręce okropnie jej się trzęsły. Czuła w dłoniach zimno, starała się ze wszystkich sił, aby uspokoić się i opanować swoje moce. Nie mogła pozwolić uczuciom wyjść na wierzch.
Gdy Elsa zaczynała kolejny rozdział Czarodziejskich Turniejów, usłyszała szuranie odsuwanego krzesła. Oderwała się od lektury i podniosła wzrok znad księgi. Zdziwiła się, gdy zobaczyła, że Jack Frost usiadł naprzeciw niej.
Krukonka nigdy dotąd nie widziała go w bibliotece. Tak właściwie, to ostatnio Elsa widziała tego chłopaka tylko na lekcjach i czasem na posiłkach w Wielkiej Sali, o ile dziewczyna pojawiała się na śniadaniach, lunchach, obiadach czy kolacjach. Relacje między Jackiem i Elsą były takie same jak przed ogłoszeniem uczestników Turnieju Trójmagicznego — raczej nie odzywali się do siebie i nie zwracali na siebie uwagi. Gryfon nie wykazywał najmniejszej inicjatywy, aby spotkać się z Elsą, spytać, jak idą jej przygotowania lub cokolwiek w tym stylu. Ostatni raz rozmawiali na temat turnieju, kiedy udzielali wywiadu do „Proroka Codziennego” i podczas sprawdzania różdżek przez profesjonalnego wytwórcę. Krukonka nie miała zamiaru błagać tego chłopaka o uwagę i choć trochę zainteresowania. Elsa czasem myślała, że drugi reprezentant Hogwartu zginie w ciągu kilku sekund, jeśli jego zachowanie nie ulegnie zmianie.
Jednak obecność Jacka wskazywała, że jednak nareszcie wziął na poważnie zbliżające się wyzwanie.
Elsa odkaszlnęła i wróciła do czytania, choć ukradkiem spoglądała na Jacka. Czasem, gdy na niego zerkała, patrzył się na nią, a innym razem rozglądał się po bibliotece. W pewnym momencie dziewczyna stwierdziła, że nie da rady czytać dalej ze zrozumieniem. Musiała się dowiedzieć, dlaczego Jack Frost dosiadł się akurat do niej. Elsa odłożyła książkę i zobaczyła, że chłopak przyglądał się pogiętej okładce Najboleśniejszych śmierci podczas magicznych zawodów.
— Niezła książeczka... — mruknął z udawanym podziwem.
— Ma ładne ilustracje — odparła sarkastycznie Elsa.
Ilustracje z Najboleśniejszych śmierci podczas magicznych zawodów Elsa wolałaby wymazać z pamięci.
Dziewczyna zaczęła zamykać pootwierane książki.
— Przygotowywałaś się do pierwszego zadania? — spytał Jack takim tonem jakby pytał, co jadła na śniadanie.
— Oczywiście, że tak. Musiałabym być niespełna rozumu, aby tak to zlekceważyć — odparła. — Czytałeś jakieś książki z zaklęciami? O historii Turnieju Trójmagicznego? Masz jakieś przypuszczenia, czego mogłoby dotyczyć pierwsze zadanie?
Jack wyglądał tak, jakby nie był w stanie zrozumieć na raz tylu pytań. Po chwili pokręcił głową.
— Czy ja wiem... może każą nam coś transmutować...
— Nie sądzę — przerwała mu Elsa — to byłoby za proste. Poza tym, potrzebne byłyby nam różdżki.
— To jakie ty masz pomysły?
Chłopak podparł łokcie na blacie stołu. Po twarzy Jacka błąkał się lekki uśmiech, który z niewiadomych przyczyn rozpraszał Elsę. Jak on mógł uśmiechać się, gdy pozostało tak niewiele czasu do śmiertelnie niebezpiecznego wyzwania, w którym każde z nich mogło zginąć?!
— Szczerze mówiąc, nie wiem, co będzie na pierwszym zadaniu — powiedziała Elsa. — Czytałam o Turnieju i znalazłam kilka konkurencji, podczas których uczestnicy nie mogli używać różdżek. Na przykład podczas rozgrywek w 1522 roku, każdy uczestnik zażył truciznę i miał godzinę na uwarzenie antidotum.
— I jak im poszło?
Elsa westchnęła.
— Kiepsko. Turniej zakończył się po pierwszym zadaniu, właśnie tym z trucizną. Nikt nie przeżył.
— Faktycznie... kiepsko — potwierdził Jack.
Elsa stwierdziła, że na dzisiaj wystarczy czytania. Było już późno, a musiała dokończyć wypracowanie na historię magii. Wstała od stolika, czując na sobie spojrzenie Jacka.
— A ty, Jack, przygotowywałeś się choć trochę? — spytała, mrużąc oczy.
Chłopak skierował wzrok na podłogę. Elsa przypuszczała, jak będzie brzmiała jego odpowiedź.
— Mam jeszcze czas — powiedział.
— Naprawdę? Zostały niecałe trzy dni, uważasz, że to dużo czasu? Gdybyś tylko wcześniej wykazał choć chęć spotkania czy coś...
— Ty też jakoś się do tego nie rwałaś — burknął.
Elsa zmrużyła oczy. Przecież nie miała zamiaru narzucać się Jackowi Frostowi. Oprócz tego, unikała kontaktów z nim ze względu na swoją moc. Dziewczyna nie wiedziała, czy Jack powiedział tak tylko, aby nieco odwrócić uwagę od jego lekceważącej podstawy. A może on też nie chciał się narzucać?
Elsa nieco złagodniała po słowach Jacka. Poczuła lekkie poczucie winy, bo wiedziała, że nie nadrobią straconego czasu w kilka dni.
— Masz rację — powiedziała.
Wepchnęła prawie wszystkie książki do torby, tylko dwie postanowiła oddać.
— Czekaj, ty przyznałaś mi rację? — spytał Jack, unosząc brwi.
— Jasne, że tak. Tak bardzo cię to dziwi? — odparła chłodno Elsa.
Nie wiedziała, dlaczego Jacka tak bardzo zdziwił fakt, że się z nim zgodziła. Jednak uznała, że nie warto się nad tym zastanawiać. Elsa miała zamiar wyjść z biblioteki, bo musiała jeszcze dokończyć pisać wypracowanie. Krukonka trwała przy nadziei, że gdy oderwie się od turnieju, dostanie olśnienia i dowie się, co ich czeka podczas pierwszego zadania.
— Jeśli chcesz, to właśnie oddaję Czarodziejskie Turnieje. Mógłbyś poczytać... może na coś wpadniesz — zaproponowała Elsa. 
— Jasne — odparł Jack z kwaśną miną.
Elsa wiedziała, że chłopakowi pomysł niezbyt się spodobał, ale podszedł z nią do biurka bibliotekarki. Krukonka zwróciła dwie książki. Jack wypożyczył Czarodziejskie Turnieje; bibliotekarka wydawała się zaskoczona tym zdarzeniem, nie potrafiła wydusić nawet słowa. 
Elsa i Frost wyszli z biblioteki razem, ale każde z nich ruszyło w inną stronę.

~*~*~*~ 

— Co zrobisz, jeśli faktycznie będziesz musiał uwarzyć eliksir? — spytał Czkawka.
— Co ty, nie daliby tego samego — przerwała Merida — byłoby za nudno.
Roszpunka wyglądała na zamyśloną.
— Może będziecie musieli zająć się jakimś niebezpiecznym zwierzakiem — powiedziała.
Jack miał już dosyć ich domysłów. 
— Nie wiem! — warknął zdenerwowany. — Potem się okaże!
Wsparł głowę na dłoniach. Przyjaciele Jacka już nie snuli tak wielu przypuszczeń. Pozostało tylko kilka godzin do pierwszego zadania.


13 komentarzy:

  1. Tak! ^^ Już niedługo pierwsze zadanie! A Jack jak zwykle imprezuje :P Normalne, co z tego, że mogą umrzeć, nie? Mam nadzieje, że on dowie się o mocy Elsy podczas pierwszego zadania. Ciekawa jestem bardzo jego reakcji. Mam nadzieję, że im się uda. Ewentualnie ktoś mógłby zginąć, ja lubię takie tematy. Ogółem lubię śmierć w fanfikach, więc fajnie by było coś takiego przeczytać :)
    Pozdrawiam i weny!
    Ps Wiem, że masz pewnie dużo pracy, ale chciałam zapytać, kiedy (w przybliżonym terminie) będzie coś na Śnieżnej Historii? Normalnie zabijasz mnie tym oczekiwaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja lubię tego rodzaju fanfiction :D! Bardzo się cieszę, że ci się spodobało. Niestety, nie zdradzę, co się będzie działo w kolejnym rozdziale ;)
      Jeśli chodzi o Śnieżną Historię... pisanie idzie mi opornie. Chciałabym, aby ten rozdział miał co najmniej 2 strony tekstu. Jednak, gdy już jestem przy tej granicy, czytam to, co napisałam i stwierdzam, że nie jest okej. Usuwam. I OD NOWA XD. Teraz mam jakieś... 10 linijek (?). Ale idzie w miarę okej, więc do końca przyszłego tygodnia raczej dodam.
      Pozdrawiam i także weny!

      Usuń
  2. *w* weny siostro weny , Samych piątek z góry na dół , żebyś musiała się mało uczyć i wiedzy dużo wynosiła z lekcji <3 Jeszcze raz weny i dużo czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz bardziej kocham tą historię! Nie wytrzymuję czekania na kolejne rozdziały :D Chociaż ta "nowa" Elsa podoba mi się mniej niż ta z poprzedniego bloga. Tutaj najbardziej lubię chyba Roszpunkę - jest taka pozytywna! ? Czkawka też podoba mi się bardziej na tym blogu. Zamierzasz znaleźć mu jakąś dziewczynę?
    Przy okazji zapraszam na mojego bloga: http://poswojemu31.blogspot.com/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :-)
      Szczerze mówiąc (a może pisząc) niezbyt podobała mi się tamta Elsa... ale może kwestia gustu :p. Co do Czkawki, to jeszcze nie wiem, czy będzie miał dziewczynę...
      Oczywiście zajrzę na bloga!

      Usuń
  4. Fajne. Mam nadzieję że będzie ci się dobrze to pisało.
    Weny ci życzę👍

    OdpowiedzUsuń
  5. O raju, kilka godzin!? No to nie źle. Mam nadzieję, że wygrają to zadanie. Ciekawe, czy ktoś umrze, sama nie wierzę że to mówię, ale było by wtedy....ciekawiej? Boże, jestem straszna! XD Śmierć w fanficionach mnie ciekawi XD
    Ok, świetny rozdział, zresztą jak zwykle XD
    Czekam na next, i mam nadzieję, że Jack dowie się o mocach Elsy.
    Weny i czasu kochana! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się - ja też lubię takie fanfiction, ale nie zdradzę, czy ktoś zginie.
      Bardzo dziękuję i także życzę weny ^^

      Usuń
  6. Świetny!
    Weny i pozdrawiam ;-) ~Snowmoon

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze świetnie! ^^ Chociaz czytajac wczesniejszego bloga jakbym tam byla ;-; Oczywiscie tu tez nie jest zle czy cos. To nie hejt! Moje pytanko brzmi czy daloby rade napisac jakis rozdzial z perspektywy Jacka albo Elsy? :>

    OdpowiedzUsuń
  8. Hehe Jack to niezły luzak :D Trzy dni do turnieju a on "ma jeszcze czas" Brawo dla niego :D
    Te konkurencje i ilustracje przyprawiają mnie o dreszcze :)
    Pozdrawiam
    Arcanum Felis

    OdpowiedzUsuń